Opowieść o nastolatce której 17-ste urodziny zmienią całe życie. Prezent od przyjaciela okaże się narzędziem teleportacji między światami. Jej normalnym światem gdzie chodzi do szkoły i umawia się z przyjaciółmi a światem o nazwie Amara w którym trwa straszliwa wojna. Jej los został spisany w olbrzymiej księdze. Czy zdoła wypełnić wszystkie zadania? Czy zdąży na czas? A może wyprze się przeznaczenia?
sobota, 8 września 2012
Rozdział 4
- Nie! Nie pójdę do niego! - Katy jak zwykle awanturowała się. Każdy wiedział że zakochała się w Marco a ona zaprzeczała. Postanowiłyśmy ją do niego zaprowadzić na przerwie obiadowej ale się upierała. Emili już któryś raz to mówiła:
- No przecież on nie gryzie. Pogadacie sobie może coś z tego wyjdzie. Przecież od razu widać że na jego widok ślinka ci cieknie.
- Nic mi nie cieknie. - powiedziała Katy wycierając usta wiezchem dłoni.
- Oj dajcie spokój. - wtrąciłam się - Jak nie chce z nim gadać to jej sprawa. - zwróciłam się do Emili.
- Mówisz tak bo sama nie chcesz pogadać z Lennym. - odpowiedziała Emili. No dobra. Lenny Lockwood jest bardzo przystojnym blondynem. Buja się w nim cała damska część szkoły. Ale to jest tylko takie zauroczenie a nie żadna miłość. Musiałam coś odpowiedzieć.
- Lenny? Przecież to głupol jak nie wiem. - w sumie to była trochę prawda. Siedział w szóstej klasie podstawówki i dwa razy w gimnazjum czyli był trochę starszy no ale był jak to mówiono męski.
- Nie taki głupol. - wtrąciła Katy - Ostatnio dostał czwórkę z bilogi.
- Żartujesz? - Emili jak zwykle w rozmowie. I wten spodsób rozpęrtała się ich rozmowa na temat czwórki z biologi Lenny'ego Lockwooda. One rozmawiała a ja myślałam o tym co się stało że Christiana nie ma już od tygodnia w szkole. Tak. Minął już tydzień od moich urodzinym i od tego przewidzenia z pierścieniem. Właściwie dawno nie widziałam tego pierścionka. Leży w szafe z biżuteriom gdzieś na dnie. No bo przecież nie będę nosić do szkoły tak wielkiej ozdoby.
- Naprawdę? A od kiedy? - z zamyśleń wyrwał mnie głos Katy.
- Od soboty. Było na twitterze.
- Gadacie o gwiazdach czy o szkolnych związkach? - zapytałam po chwili.
- O szkolnych związkach. - odpowiedziała mi Emili.
- Aha. To nie wnikam.
- Co ci jest Amy? - Katy spojrzała na mnie spad przymróżonych oczu gdyż patrzyła pod słońce. - Ostatnio jesteś taka nieobecna.
- Martwisz się o Chrisa? - Emili. Ona zawsze coś wymyśli. Ale może ma racje. Nie wiem co się z nim stało i gdzie jest. - My też. Naprawdę. - Emili pogłaskała mnie delikatnie po ramieniu.
- Nie oto chodzi. Znaczy nie tylko oto.
- A o co?
- Nie ważne. - potem rozmawiałyśmy jeszcze chwile. Gdy wróciłam do domu i zjadłam obiad od razu poszłam do swojego pokoju. Nie odrabiałam lekcji. Nie chciało mi się. Zajrzałam do małej białej szafki wypełnionej biżuterią. Pod kilkoma warstwami bransoletek leżało pudełeczko. Otworzyłam je i sięgłam pierścień. Popatrzyłam na niego chwile po czym po raz pierwszy włożyłam go na palec. Nagle wystrzelił z niego jasny płomień. Nie wiedziałam co się dzieje a potem nastała ciemność.
Obudziłam się w olbrzymim łóżku. Było posłane na fioletowo tak jak i były pomalowane ściany. Ale nie taki zwykły fiolet. Był on bardzo jasny. Z niektórych punktów widzenia wręcz biały. Rozejrzałam się dokładniej. Przede mną stała dużych rozmiarów szafa na której wisiała śnieżno biała suknia przepasana fioletowym pasem. Noramki sukni także były fioletowe podobnie jak falbany u dołu. Jednym słowem była przepiękna. Chwila. Ja tu fantazjuję się suknią ale gdzie ja jestem. Dopiero po chwili usłyszałam kroki. Nie wiedziałam co robić. Zerwałam się z łóżka ale nie zdążyłam się schować. Drzwi otworzyły się a przez nie zajrzała starsza pani. Jak tylko mnie zobaczyła uśmiechnęła się. Jej uśmiech był przepiękny. Zębty miała niczym świeży śnieg.
- Jak się panienka czuje? - zapytała mnie.
- Eem. Dobrze. Dziękuję. - powiedziałam i mimowolnie się uśmiechnęłam.
- To dobrze. - Odwróciła się i kiwnęła głową jakby kogoś przywoływała. Nie trzeba było długo czekać a w drzwiach pojawił się mały chłopiec. Wyglądał na góra 10 lat. - Zawołaj księcia. - zawróciła się do chłopca a ten natychmiast wyszedł. - Jak to miło że nic panience nie jest. Wszyscy wiemy że pierwsza podróż nie jest najprzyjemniejsza ale mimo wszystko martwiliśmy się a w szczególności Jego Wysokość.
- Że co proszę? Jaka podróż? Jaka wysokość? - kobieta już miała odpowiedzieć gdy drzwi otworzyły się a do sali wszedł...Christian?
Ale zaraz co on tu robi? Czyżbym była w jego domu?
- Amy! - powiedział radośnie - Jak dobrze że jesteś cała! - uśmiechnął się do mnie. Spojrzałam na kobietę która nadal siedziała obok mnie. Właściwie to nie siedziała tylko się kłaniała. To było dziwne. Chociaż nie tylko to. Wcześniej tego nie zauważyłam ale starsza pani miała na sobie szarą suknie do kostek i staroświecki fartuszek wiązany w pasie. Chris też nie był normalnie ubrany. Miał na sobie czarne spodnie, buty takie jak do jazdy konnej i białą tunikę. To było dziwne. Gdzie się podziała jego codzienna koszula w kratę i przetarte dżinsy. Dopiero po pewnym czasie zobaczyłam że mi się przygląda.
- Ten no.. A gdzie ja właściwie jestem.
- Zapomniałem że to twoje pierwsze odwiedziny. - powiedział Chris - Ale wiesz co. Opowiem ci wszystko potem. Teraz mam coś do załatwienia. Jakbyś mogła załóż suknie która wisi na szafie i spotkajmy się w ogrodzie. Arabella ci pomoże. - powiedział do mnie i wyszedł.
- No dobrze panienko. Proszę wstać a ja się wszystkim zajmę. - powiedziała Arabella i zabrała suknie. Ja zrobiłam to co kazała. Po pewnym czasie miałam już na sobie suknie. Była ona bardzo długa. Właściwie to butów nie było widać, chociaż nie miałam butów. Kobieta jakby czytała w moich myślach przyniosła mi parę pantofelków. Miały one niski obcas i były koloru fioletowego. Wszystko tego koloru. O matko. Plusem było to że fiolet to mój ulubiony kolor. Spojrzałam w lustro. Suknia była idealna. Moje włosy spadały luźnymi falami sięgając pasa. Wyglądałam jak księżniczka.
- A teraz jeśli panienka pozwoli zaprowadzę panienkę do ogrodu.
- Oczywiście. Tylko gdzie ja jestem.
- Jak to gdzie? W Amarze.
----------
Kolejny rozdział. Komentarze mile widziane. :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Spoko Blog , Obserwujemy ?
OdpowiedzUsuń