niedziela, 2 września 2012

Rozdział 3


ROZDZIAŁ 3

Śniły mi się różne dziwne rzeczy. BYłam w tym śnie ja jakoś dziwacznie ubrana a w rękach trzymałam łuk. Dookoła było szaro i całkiem pusto. Byłam tylko ja. Wiem głupi sen ale on był taki prawdziwy.Rano jak tylko wstałam otworzyłam małe pudełeczko które dostałam wczoraj. Spojrzałam na pierścień. Jest niezwykły? W jakim sensie? No może na serio nie był taki jak moje inne pierścionki bo ten był napewno drogi ale w żaden inny sposób się nie wyróżniał. Dzisiaj są moje urodziny czyli impreza, ale dzisiaj jest też pogrzeb wujka Chrisa. Jak tylko się ubrałam czyli założyłam jeansy, bokserkę i czerwoną koszulę w kratę, zeszłam do kuchni. Mama z tatą już o czymś dyskutowali.
 - O witaj kochanie. - powiedziała mama jak tylko mnie zobaczyła. - Wszystkiego najlepszego.
 - DZięki. - odpowiedziałam i usiadłam przy stole.
 - Tu taki mały prezent od nas. - dodał tata podając mi nie takie małe opakowanie.
 - Co to? - zaptałam.
 - Otwórz. - powiedziała mama która włąsnie szykowała mi kanapki do szkoły. Nie czekając więc ani chwili rozdarłam różowy papier w fioletowo niebieskie kwiatki i na zewnątrz ukazało się pudełko. Otworzyłem je natychmiast i moim oczom ukazała się cudowna Lustrzanka cyfrowa.
 - Dziękuję! - wydarłam się uściskałam rodziców. Wszyscy wiedzą że moją pasją jest fotografia. Mój pokój ma jedną ścianę całą oblepioną zdjęciami zwierząt, krajobrazów i innych takich.
 - Podoba się? - zapytał po chwili tata. Spojrzałam na niego jak na wariata.
 - Podoba? To mało powiedziane. Jest super! - odpowiedziałam uradowana.
 - A co z dzisiejszą imprezą - włączyłą się mama. - Będziesz ją organizować.?
 - Jasne. A dlaczego nie?
 - No bo wiesz wuja Chrisa.. Tak trochę głupio aby przyszedł się bawić kiedy ma żałobe.
 - On raczej nie przyjdzie. - powiedziałam lekko smutnym głosem.
 - Aha. A skąd wiesz?
 - Bo wczoraj dostałam od niego prezent.
 - Taak? A co takiego? - mama spojrzała na mnie, uśmiechając się przy tym.
 - To. - powiedziałam i wyciągnęłam z plecaka małe pudełeczko które wczoraj dostałam i podałam je mamie. Od razu je otworzyła.
 - Łał. To musiało kosztować majątek. - mama miała na maxa szerokie oczy. Tata podszedł do niej i zajrzał do pudełka.
 - No, no. Chłopak się postarał. - dodał tata.
 - Tak. Bardzo fajnie. A teraz proszę oddajcie mi to bo muszę iść do szkoły. Koniec wakacji. - powiedziałam wyciągając rękę po pudełko. Kiedy mama mi je oddała pożegnałam się z rodzicami i ruszyłam w kierunku szkoły. Na sąsiednim podwórku była pustka. Jakto nikogo nie ma? zapytałam się w myślach ale szłam dalej. Do szkoły zaszłam po jakiś 20 minutach marszu. Od razu gdy przekroczyłam teren szkoły spotkałam Emili i Katy.
 - No witam solenizantkę. - powiedziała Katy - Najlepszego. A prezent dostaniesz później. - uściskała mnie.
 - Dzięki.
 - Posuń się Katy teraz ja. - wtrąciła Emili przepychając dla żartu Katy. - A więc moja najdroższa przyjaciółko. Sto lat i wszystkiego naj. - powiedziała i również mnie uściskała.
 - Dzięki dziewczyny. Widziałyście gdzieś Chrisa? - zapytałam rozglądając się po boisku.
 - Nie. Nie ma go w szkole a rano nie odbierał telefonu. - powiedziała Katy i poszłyśmy w kierunku klasy. Pierwsza była matma. Przedmiot szatana normalnie. Później już było luźniej gerga, historia, w-f i coś tam jeszcze. Wracałam do domu autobusem. Gdy weszłam do domu mama coś piekła.
 - Zamknij oczy! - krzyknęła jak tylko usłyszała że wchodzę.
 - Spokojnie. Nie wejdę do twojego królestwa. - powiedziałam śmiejąc się. Poszłam do pokoju. Sprawdziłam co nawego na facebooku. Margaret Small zerwała z chłopakiem. Trzecim w tym miesiącu. Po za tym żadnych nowości nie było.
Wieczorem miała odbyć się impreza. Ubrałam się w czarną sukienkę do kolan z złotym paskiem i kolorystycznie złote szpilki jakieś 10- centymetrowe. I tak długo w nich nie wytrzymam. Właściwie nie wiem po co się tak stroje. Rodzice nie pozwoli zrobić takiej prawdziwej imprezy. Będę tylko ja, Emili, Katy i miał być Chris ale on raczej nie przyjdzie. Punktualnie o 17:00 zadzwonił dzwonek do drzwi.
 - No witaj. - powiedziały równo dziewczyny. Emili była ubrana w czerwoną mini spódniczkę i czarną bluskę z cekinami, natomiast Katy miała czarne błyszczące leginsy i niebieską tunikę.
 - Cześć dziewczyny. Wchodźcie. - od razu na wejściu musiałam odpakować prezenty. Katy jak zawsze orginalna. Zrobiła własnoręcznie laurkę (ma talent plastyczny) oraz duże ładnie oprawione zdjęcie zrobione zimą na którym jesteśmy wszystkie trzy i obrzucamy Christiana śnieżkami. Na zdjęciu jestem ubrana dość letnio. Mam tylko białą bluzkę na długi rękaw, rurki i botki. Katy i Emili są ubrane podobnie tylko że Katy ma kurtkę. Ubrania Chrisa nie widać gdyż jest cały we śniegu. Dostrzec można tylko jego roześmianą twarz i rumieńce. Od Emili zaś dostałam bluzkę taką samą jak ona ma w tej chwili na sobie tylko że fioletową i czekoladę. Po wszystkim poszłyśmy do mojego pokoju. Po godzinie mama wniosła tort czekoladowy. Był pyszny. Potem zrobiłyśmy pogaduchy. Około 22:00 dziewczyny mnie opuściły. Posprzątałam więc i wruciłam do pokoju. Zobaczyłam że na stole leży pierścionek od Chrisa. Ale przecież on był w torbie. To nie możliwe. Pewnie dziewczyny go wyjęły kiedy byłam w łazience. Zostawiłam go tam gdzie leżał i poszłam przebrać się w piżamy. Kiedy weszłam znów do pokoju zatkało mnie. Pierścień lśnił. Pewnie jestem przemęczona. Schowałam więc go do pudełka i poszłam spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz